Rubio ujawnia kulisy operacji USA w Cieśninie Ormuz. Waszyngton mówi o „projekcie wolności”

Marco Rubio komentuje działania USA w Cieśninie Ormuz, konflikt z Iranem i napięcia wokół programu nuklearnego Teheranu.

Rubio ujawnia kulisy operacji USA w Cieśninie Ormuz. Waszyngton mówi o „projekcie wolności”

Marco Rubio w ostatnich dniach wielokrotnie odnosił się do napięć między Donaldem Trumpem a papieżem Leonem XIV. Główym powodem konfliktu są wypowiedzi papieża krytykujące wojnę z Iranem oraz stanowisko administracji USA wobec Bliskiego Wschodu. Rubio próbował publicznie łagodzić sytuację przed swoją wizytą w Watykanie.

Podczas briefingu w Białym Domu Rubio stwierdził, że Trump nie rozumie, dlaczego ktokolwiek miałby uważać, że Iran powinien posiadać broń nuklearną. Powiedział też, że krytyka Trumpa wobec papieża wynika właśnie z obaw dotyczących potencjalnej irańskiej broni atomowej. Rubio podkreślał, że taka broń mogłaby zagrozić milionom katolików i chrześcijan na świecie.

Sekretarz stanu próbował jednocześnie umniejszać skalę konfliktu między Waszyngtonem a Watykanem. Mówił, że państwa często mają różnice zdań i że rozwiązuje się je przez dialog. Ambasador USA przy Stolicy Apostolskiej Brian Burch zapowiedział nawet „szczerą rozmowę” Rubio z papieżem podczas wizyty w Rzymie.

Całe napięcie wybuchło po ostrych słowach Trumpa pod adresem papieża Leona XIV. Trump oskarżył go o bycie „słabym w polityce zagranicznej” oraz sugerował, że papież jest zbyt łagodny wobec Iranu. W jednym z wywiadów Trump powiedział nawet, że papież „naraża wielu katolików”, ponieważ rzekomo uważa, że Iran może posiadać broń atomową. Watykan stanowczo temu zaprzeczył.

Sam papież odpowiedział bardzo spokojnie, ale stanowczo. Powiedział, że Kościół od lat sprzeciwia się wszelkiej broni nuklearnej i że jeśli ktoś chce go krytykować, powinien robić to zgodnie z prawdą. Leon XIV ponownie wezwał do pokoju oraz zakończenia działań wojennych na Bliskim Wschodzie.

Media amerykańskie i europejskie opisują podróż Rubio do Watykanu jako próbę ograniczenia szkód dyplomatycznych po wypowiedziach Trumpa. Rubio ma rozmawiać z papieżem nie tylko o Iranie, ale też o wolności religijnej, migracji oraz sytuacji chrześcijan na świecie.

W Białym Domu panowała napięta atmosfera, gdy za mównicą pojawił się sekretarz stanu Marco Rubio, zastępując rzeczniczkę prasową administracji. Wystąpienie miało uspokoić sytuację wokół działań wojskowych Stanów Zjednoczonych w rejonie Cieśniny Ormuz, ale wiele wypowiedzi tylko zwiększyło zainteresowanie tym, co naprawdę dzieje się za kulisami konfliktu. Rubio podkreślał, że amerykańska operacja mająca na celu ponowne otwarcie strategicznego szlaku morskiego nie ma charakteru ofensywnego. Zaznaczył, że Stany Zjednoczone nie zamierzają rozpoczynać nowych ataków, o ile same nie zostaną zaatakowane. Jednocześnie przyznał, że amerykańskie siły będą reagować na wszelkie zagrożenia wobec własnych jednostek. W praktyce oznacza to gotowość do zestrzeliwania dronów i rakiet w przypadku kolejnych incydentów. Rubio unikał jednak jednoznacznego stwierdzenia, że konflikt z Iranem definitywnie się zakończył. Powiedział jedynie, że główna operacja militarna pod nazwą „Operation Epic Fury” została zakończona, ponieważ cele misji zostały osiągnięte. Według administracji chodziło o wspólne działania USA i Izraela przeprowadzone przeciwko Iranowi pod koniec lutego. W tle tych deklaracji coraz częściej pojawiają się pytania o to, czy region rzeczywiście zmierza w stronę pokoju, czy jedynie wszedł w kolejną fazę kontrolowanego napięcia.

Rubio próbował przedstawić działania USA jako operację defensywną i konieczną dla bezpieczeństwa światowego handlu. Podkreślał, że amerykańskie okręty nie prowadzą ofensywy przeciwko Iranowi, lecz zabezpieczają szlak morski, przez który przepływa ogromna część światowych dostaw ropy. Mimo tych zapewnień sytuacja w Zatoce Perskiej pozostaje bardzo napięta. Według informacji przekazanych podczas briefingu jedynie dwa statki handlowe zdołały dotychczas przepłynąć przez nowo zabezpieczoną trasę eskortowaną przez amerykańską marynarkę wojenną. Setki kolejnych jednostek nadal pozostają uwięzione w rejonie Zatoki Perskiej. Rynek energetyczny reaguje na każdy komunikat dotyczący bezpieczeństwa żeglugi, a ceny ropy i paliw nadal pozostają pod silną presją. Rubio przyznał, że wiele państw chciałoby pomóc w operacji odblokowania szlaku, ale większość z nich nie posiada odpowiednich zdolności wojskowych. Stwierdził wprost, że to Stany Zjednoczone są jedynym krajem zdolnym do projekcji siły militarnej w tym regionie świata. Padło również określenie „Project Freedom”, które ma symbolizować działania związane z przywróceniem swobody żeglugi. Niektórzy komentatorzy zwracają uwagę, że tego typu nazwy często pojawiają się w momentach, gdy administracja przygotowuje opinię publiczną na dłuższą obecność militarną w strategicznym regionie. Im dłużej trwa blokada Cieśniny Ormuz, tym bardziej światowa gospodarka zaczyna odczuwać skutki destabilizacji.

Duża część konferencji została poświęcona irańskiemu programowi nuklearnemu, który według administracji Trumpa pozostaje jednym z głównych powodów obecnego kryzysu. Rubio stwierdził, że deklaracje Teheranu o braku planów budowy broni atomowej nie mają pokrycia w działaniach podejmowanych przez irańskie władze. Wskazywał na rozwój zaawansowanych wirówek do wzbogacania uranu oraz budowę podziemnych instalacji. Według niego wszystko to świadczy o tym, że Iran nadal rozwija potencjał umożliwiający stworzenie broni nuklearnej. Administracja USA twierdzi, że pokój będzie możliwy jedynie wtedy, gdy Teheran zgodzi się na żądania Waszyngtonu dotyczące programu atomowego oraz pełnego otwarcia Cieśniny Ormuz. Wypowiedzi Rubio wpisują się w coraz ostrzejszą retorykę amerykańskich władz wobec Iranu. Jednocześnie pojawiają się głosy ostrzegające, że dalsza eskalacja może doprowadzić do jeszcze większego chaosu na rynku energii i w regionie Bliskiego Wschodu. Coraz częściej mówi się również o zakulisowej walce wywiadów oraz cyberoperacjach prowadzonych równolegle do działań militarnych. W cieniu oficjalnych komunikatów trwa gra o kontrolę nad jednym z najważniejszych szlaków energetycznych świata. Każda kolejna decyzja podejmowana przez Waszyngton lub Teheran może mieć wpływ nie tylko na region, ale również na gospodarki państw oddalonych o tysiące kilometrów. Atmosfera niepewności zaczyna przypominać okres największych kryzysów geopolitycznych ostatnich dekad.

W czasie briefingu pojawił się także temat relacji Donalda Trumpa z papieżem Leonem XIV przed planowaną wizytą Rubio w Watykanie. Sekretarz stanu próbował łagodzić doniesienia o napięciach między amerykańskim prezydentem a nowym papieżem. Tłumaczył, że krytyczne uwagi Trumpa wobec stanowiska Watykanu wynikają głównie z obaw dotyczących irańskiej broni nuklearnej. Rubio mówił, że nie rozumie, dlaczego ktokolwiek miałby uważać posiadanie takiej broni przez Iran za dobry pomysł. W tle dyplomatycznych deklaracji coraz wyraźniej widać jednak globalny wymiar obecnego konfliktu. Sekretarz stanu zwrócił również uwagę na rolę Chin, które według USA powinny wywierać presję na Teheran w sprawie odblokowania Cieśniny Ormuz. Rubio otwarcie stwierdził, że to właśnie chińska gospodarka może najbardziej ucierpieć na dalszej destabilizacji regionu. Chiny pozostają silnie uzależnione od transportu surowców energetycznych przepływających przez Zatokę Perską. Według amerykańskiej administracji Pekin ma wystarczające wpływy, aby naciskać na Iran w sprawie zakończenia blokady. Jednocześnie eksperci przypominają, że za kulisami trwa znacznie większa geopolityczna rozgrywka dotycząca wpływów na Bliskim Wschodzie i kontroli nad globalnym handlem energią. Wiele wskazuje na to, że obecny kryzys może stać się początkiem nowego układu sił w regionie, którego skutki będą odczuwalne jeszcze przez wiele lat.