-
Aktualności
- EKSPOLORUJ
-
Rolki
-
Blogi
-
Patronat
Czy wilkołaki istniały?
Wilkołaki: ślad, który oficjalna nauka wciąż tuszuje
Od lat słyszymy, że wilkołaki to jedynie wymysł folkloru. Jednak im głębiej zagłębiam się w archiwa, relacje świadków i dawne kroniki, tym bardziej jestem przekonany, że ten mit ma znacznie solidniejsze podstawy, niż chcieliby przyznać współcześni badacze. Co więcej – wiele wskazuje, że istnienie ludzi zmieniających się w bestie było i jest świadomie ukrywane.
Pierwsze wzmianki o przemianach człowieka w zwierzę pojawiają się już w starożytnych zapisach babilońskich. W tabliczkach klinowych opisano „wojowników Namtara”, którzy nocą przybierali postać istot o wydłużonych kończynach i żółtych oczach. Rzymianie znali zjawisko versipellis, „tego, który zmienia skórę”. Co ciekawe – wszystkie te opisy różnią się językiem, kulturą i epoką, ale zachowują niemal identyczne cechy fizycznej transformacji.
Najbardziej intrygujące są jednak udokumentowane przypadki z późnego średniowiecza. W 1521 roku władze francuskie w Béarn osądziły trzech mężczyzn oskarżonych o „wilczą przemianę”. Proces ten, wbrew temu, co piszą podręczniki, wcale nie wyglądał jak typowe polowanie na czarownice. W aktach znajdują się opisy ran na ich ciałach odpowiadające atakom wielkiego drapieżnika, a świadkowie twierdzili, że widzieli jednego z nich zmieniającego kształt w świetle pełni. Oczywiście współcześni historycy próbują to bagatelizować, tłumacząc „zbiorową histerią”.
Kolejne tropy prowadzą już do czasów bliższych naszej współczesności. Podczas II wojny światowej niektóre oddziały radzieckie zgłaszały spotkania z „nadnaturalnie silnymi żołnierzami”, którzy poruszali się w sposób bardziej przypominający czworonożne zwierzę niż człowieka. Raporty te zostały sklasyfikowane jako tajne i nigdy oficjalnie nie ujawniono pełnej dokumentacji. Jednak fragmenty, które wyciekły w latach 90., zawierały opisy śladów pazurów w stalowych drzwiach bunkrów – zbyt głębokich, by mogło je zostawić jakiekolwiek znane zwierzę.
Najmocniejsze „quasi-dowody” pochodzą jednak z XX i XXI wieku. Śledząc zgłoszenia z terenów Kanady, Bawarii czy Podkarpacia, można zauważyć pewną prawidłowość: każdy przypadek obserwacji dużej, dwunożnej istoty o wilczych rysach kończy się natychmiastową interwencją służb i przekazaniem komunikatu o „pomyłce, psie pasterskim lub niedźwiedziu”. W kilku regionach mieszkańcy opowiadają, że po takich incydentach pojawiają się zamknięte strefy patrolowane nocą przez wojsko.
Czy to tylko zbieg okoliczności? A może rządy wiedzą znacznie więcej, niż mówią?
Choć nie twierdzę, że możemy w każdej chwili spotkać wilkołaka na ulicy, zebrane relacje wskazują, że fenomen ten ma realny fundament – niezależnie, czy mówimy o nieznanym gatunku, mutacji genetycznej czy czymś, czego nauka jeszcze nie potrafi uchwycić.
Jedno jest pewne: zbyt wiele faktów zostało zbyt starannie zamiecionych pod dywan. A pytanie, którego nikt oficjalnie nie chce zadać, brzmi: kto – i dlaczego – od setek lat dba, byśmy w wilkołaki wierzyli tylko jako w legendę?
- PREPPERS
- MROCZNE
- FILMY
- INFO24
- HISTORIA
- Blogi PL / Blogs EN
- UFO
- ZOMBIE
- PARANORMALNE
- KATAKLIZMY
- PREPARATY
- SPISKI
- NWO
- ZDROWIE